czwartek, 1 marca 2018

Miłość i jej nieco inny pierwiastek

Pomyślałam, że mogłabym napisać tutaj o czymś w tym rodzaju, skoro już to robię. Co jak co, od ferii minęło trochę czasu, ale nie przestałam pisać. Mogę to zacząć uważać zaa... osobisty sukces? Cóż, jak na razie, tak. Ale na gratulacje przyjdzie jeszcze czas. Ruszamy z tematem!
PS. Ostatnie zdanie to kolokwializm.


Zacznijmy od tego, że o miłości można mówić i mówić. Dla większości statystycznych Polaków to po prostu uczucie między kobietą, a mężczyzną.
Nie patrzą na inne płci, bo stereotypy głoszą, że nasz kraj szanuje tylko takie związki. Do czasu.
Mam w głowie strasznie dużo myśli, ale chciałabym je tak bardzo przelać właśnie tutaj, choć nie wiem jak się do tego zabrać.


Znalazłam parę romantycznych (blah) obrazków na pintereście i stwierdziłam, że je tu powklejam, ale po co? Żebyście zaczęli uważać, że miłość istnieje, jest przeznaczenie i takie tam rzeczy z bajek?
Otóż moi drodzy, nie! Czy ludzie także zachwycaliby się tym rysunkiem, gdyby obok kobiety była inna kobieta? Albo gdyby mężczyzna był z mężczyzną?
Wywołałoby to kontrowersje i dyskusje wśród starszych osób, bo bywamy drażliwi.
Nie powinnam prawdopodobnie wrzucać każdego do jednego worka, ale nasz facebook aż kipi od nienawiści do homoseksualistów czy biseksualistów. 
Co innego tumblr (czy tylko ja wolę pisać na to "tambler"?) tam miłość dwóch osób tej samej płci jest normalna, wychwalają ją.



W bajkach dla dzieci - choćby Disneya, również nie są pokazywane uczucia dwóch chłopaków. Słyszałam, że nawet w jednej usunięto scenę, w której dwóch osobników się całowało.
Pewnie nie wywołam żadnej burzy, bo blog żyje pustką, ale jednak ktoś tam czyta.
Czy uważam, że to w porządku? Nic mi do tego.
Jest to koncept twórców i ich dzieło. Sądzę jednak, że tolerancja właśnie w tych gatunkach powinna zostać utrzymana, jeśli tak strasznie o nią walczymy. Nie każda matka chciałaby być wypytywana przez dziecko, dlaczego ten pan i ten pan robią to i to, jednak z wiekiem kształci się świadomość, a potem zauważamy zmiany (oho, zaczynam pisać jak podręcznik od biologii, nie przejmujcie się, zaraz mi przejdzie).
Potrafimy spojrzeć na kogoś inaczej niż do tej do tej pory - z respektem, odmiennością, może i nawet podziwem, a także pewnym błyskiem w oku. 
Bo bycie kimś o odmiennej orientacji to nie choroba. A jednak często dopisywana jest ta łatka w dwudziestym pierwszym wieku.

A całkiem niedawno, odkrywając mroczne zakątki  youtuba (krótko mówiąc, chodzi o tańczące manekiny) trafiłam na niesamowitego łyżwiarza. Łyżwiarza geja - Johnny'iego Weira. 
Posiada ogromną charyzmę i piękne spojrzenie na świat. Nie ukrywa się ze swoją orientacją. Uważa wręcz, że to po prostu coś, co w nas jest i nie trzeba się tego wstydzić. Sam nosi ciekawe kostiumy, tworzy kontrowersyjne choreografie, ale uwalnia siebie. 
Łyżwiarstwo jest jego pasją, przedtem zawodem, a przez to wyraża też siebie. Wcześniej nie spotkałam się z tym stwierdzeniem, ale naprawdę podobało mi się to, że właśnie mężczyzna pokazuje pierwiastek żeńskości. Tańczy, naśladując kobiece ruchy, a przy tym jest... płci męskiej. 
Sądziłam, że nikt nie wie o co mi chodzi, ale tak, znalazłam osoby, które to również rozumieją. Wszystko określa się jako queer. Uznajcie, że wcześniejsze zdania będą tego definicją. 

Od tego czasu badam cały ten kanon i staram się go zrozumieć. Choć miłości nie da się zrozumieć (kilka dni temu się o tym przekonałam). Nawet jeśli nie jesteście niczego pewni, możecie spróbować. Nikt za nas życia nie przeżyje, jak to mówią. 
Mam nadzieję, że cały post nie wyszedł strasznie zamotany, ale jest już trochę późno i też nie myślę, a parę wydarzeń związanych z moim wspaniałym życiem się poplątało, więc stwierdziłam, czemu nie?
Skoro wszędzie są cytaty o miłości kobiety i mężczyzny, nie można zostać dłużnym. Bo najważniejsze jest... dokończcie jak chcecie, chyba idę spać, bo gadam od rzeczy.
Zoessxxx